#DobreŻycie według Alicji Janosz

Alicja Janosz – piosenkarka. W 2002 roku zwyciężyła w pierwszym polskim programie typu talent show, zatytułowanym „Idol”. Na swoim koncie ma trzy solowe krążki m.in Vintage, Retronowa. Obecnie pracuje nad czwartą solową płytą. Roboczy tytuł krążka to Islands.

Stragan Zdrowia: Co to znaczy żyć dobrze?

Alicja Janosz: W zgodzie ze sobą. W poczuciu szczęścia. W otoczeniu w którym jest nam komfortowo. Z ludźmi, którzy nas wspierają, rozumieją i dają nam dobrą energię. Z którymi lubimy się dzielić i dostawać od nich to co dobre i  to co nas uszczęśliwia. A w trudnych momentach udzielać wsparcia. Próbując nie oczekiwać od nich nic w zamian. To trudna sztuka, ale warta wysiłku. Wydaje mi się, że relacje są najważniejsze i najcenniejsze w życiu. Relacja ze sobą, a w efekcie samoświadomość oraz relacja z innymi, ważnymi dla nas ludźmi

Czy dieta może nam zapewnić dobre życie? Jaki wpływ na nasze życie ma dieta?

Dieta jest na pewno istotną składową dobrego życia. Wyświechtany frazes – jesteś tym co jesz – myślę, że jest bardzo mądry. Dla mnie i dla mojej rodziny jedzenie jest ważne. Nie wyobrażam sobie jeść śmieciowego jedzenia. Takiego, które wiem, że nie wspiera mojego organizmu i zdrowia, tylko karmi Cię czymś obciążającym i trudnym do strawienia. Kocham siebie i swoją rodzinę i przez jedzenie też chce to okazywać.

Czyli dieta jest elementem ważnym, ale jednak składowym całości.

Zdecydowanie. Istnienie tylko myśleniem co, kiedy zjem jak każda inna skrajność nie jest dobra. Życie jest zbyt różnorodne i ciekawe w tak wielu aspektach, nie tylko w wymiarze diety, żeby koncentrować się wyłącznie na tym. Jest istotne, ale nie determinuje innych stref.

Czyli można powiedzieć, że na to dobre życie składa się dobra dieta, dobre relacje ze sobą i z innymi oraz ……

Realizowanie siebie w różnych twórczych aktywnościach np. śpiewanie, rękodzieło, praca zawodowa oraz odpoczynek. To wszystko składa się na dbanie o siebie.

Co jeszcze dla Ciebie składa się na dbanie o siebie?

Jest tu duchowość i fizyczność, czyli na poziomie emocjonalnym czas spędzony z moim mężem, synkiem, psem i spotkania z moimi przyjaciółkami. Z drugiej strony czas na realizacje swoich pasji. Dla mnie poza muzyką  to czas na książkę, która pomaga mi uświadamiać sobie chociażby różne schematy, z których mogę wyjść i żyć bardziej świadomie i w pełni szczęścia. Na aerial jogę, której długo nie ćwiczyłam, bo ciągle stawiałam coś ponad to. Teraz jest dla mnie oczywiste, że tego chcę i potrzebuję, więc wybieram to i mam na to przestrzeń. W zadbaniu o siebie fizyczne, ważna jest również dla mnie wizyta u kosmetyczki i u fryzjera. Może brzmi banalnie, ale to też jest ważne…

Czyli w tym dobrym życiu chodzi oto, żeby mieć swoje priorytety i ich pilnować?

Zdecydowanie tak, przynajmniej dla mnie. Gdy mam swój rytm i równowagę pomiędzy wszystkim tym, co jest dla mnie ważne, czuję, że to życie jest dobre.

Wracając do diety. Wiemy, że Twoja rodzina jest na diecie bez glutenu i laktozy. Czy trudno jest być na takiej diecie?

W terenie trudno. Na wyjazdach, poza domem, bo nie wszędzie są restauracje, w których menu jest szeroki wybór dań, jakie możemy zjeść. Czasem trzeba znaleźć jedną pozycję w menu, niekoniecznie taką, na jaką akurat ma się ochotę, albo po prostu wcześniej przygotować posiłek i ze sobą zabrać lub wrócić do na obiad do domu.

Jak długo uczyliście się tej zmiany?

Od 1,5 roku jesteśmy na diecie. Pierwsze pół roku było największym wyzwaniem. W momencie kiedy nauczyłam się robić swoje pieczywo chleb, bułki i pizze to zobaczyłam, że damy radę, bez poczucia, że jest to jakieś wyrzeczenie. Na początku byłam załamana i przez pierwsze tygodnie dosłownie ślęczałam w Internecie i w książkach, szukając przepisów, które będę w stanie zrozumieć i wykonać. Wiele składników, z których dziś korzystam, było dla mnie nowością. Otwierasz przepis i pojawiają się np. takie produkty jak babka płesznik, babka jajowata. Czytasz i nie masz pojęcia co to jest. Zastanawiasz się, czym różnią się drożdże od płatków drożdżowych. Po co te produkty. Jak zrobić substancję kleistą z siemienia lnianego czy z nasion chia. To były takie patenty, że gdy już je znasz  i stosujesz na co dzień są łatwizną, ale dopóki ich nie poznasz wydaje się, że to jest bardzo trudne, skomplikowane, czasochłonne i bardzo drogie. A okazuje się, że można odżywiać się  w sposób zgodny z naszymi zaleceniami i nie tracić majątku. Jeść wartościowo i naprawdę smacznie, a w dodatku przygotowywać to z radością i łatwością!

Ile musiałaś eksperymentować?

Parę chlebów niestety nie dało się zjeść. Było kilka dań, które wylądowały w koszu, ale nie wiem na ile przez poziom ich skomplikowania i moją prostotę myślenia, a na ile przez moje roztrzepanie typowe dla vaty. Uśmiecham się już do takich chwil i do siebie.

To teraz na pewno wszystkich zaintrygowałaś czym jest vata?

Vata to taka konstrukcja psychofizyczna, którą można spotkać w medycynie holistycznej, a konkretnie w ajurwedzie. Ajuwerda to piękna wiedza, która pozwoliła mi lepiej zrozumieć siebie  i zaakceptować swoją naturę np. taka tendencję do bycia trochę roztrzepaną. Z drugiej strony vata to ogromna kreatywność i wrażliwość. Łatwiej wtedy znieść to roztrzepanie. 😉

Wracając do diety. Czy teraz już masz sprawdzone sposoby na chleb i bułki? Czy zdradzisz naszym czytelnikom?

Dziele się nimi na łamach mamuni.pl mojego bloga parentingowego na którym chce zarażać rodzicielstwem bliskości i swoimi matczynymi refleksjami, jak również sprawdzonymi przepisami.

Jakie pozycje kulinarne poleciłabyś naszym czytelnikom, które ułatwiają gotowanie zdrowych posiłków?

Na pewno Smakoterapia, Jadłonomia, Olga Smile, Wega Banda, Wegan Nerd, porady Agnieszki Maciąg to moje ulubione strony i z nich korzystam. Bardzo też lubię i jest dla mnie ogromnym odkryciem książką Joli Słomy i Mirka Trymbulaka Atelia Smaku. Mają fantastyczne przepisy bezglutenowe. Z nowości to jeszcze książka Kasi Gubały Wege w kwadrans. Zrobiłam z niej już daal i widzę po przepisach, że spotykają się nam smaki. Lubię jeszcze Kingę Paruzel, ale tu już są dania , gdzie muszę trochę poimprowizować, jak na muzyka przystało ;-), bo nie są to tylko dania bezglutenowe i część produktów zamieniam, ale to już nie jest żaden problem. Jak już wiesz, że możesz zamienić bułkę tartą panirem z ciecierzycy albo swoim chlebem czy nie dawać nic i też się uda. Niemal każdy przepis można zmodyfikować. Tak samo modyfikuję sporo przepisów z Thermomix’a, z którego na co dzień korzystam.

Krótko mówiąc nie da się uciec przed praktyką! Trzeba próbować, aż w pewnym momencie będzie to dla nas dobrym nawykiem, który nie będzie uciążliwością tylko będziemy za nim podążać.

Przestałam w pewnym momencie traktować naszą dietę, nasze wymagania jako coś uciążliwego, a przyjęłam to jako coś dobrego co mnie spotkało, bo dzięki temu jesteśmy zdrowsi, czujemy się dobrze. Nie mam problemów gastrycznych i dla mnie to jest bardzo istotne. Wiem, że w ten sposób unikamy różnych dolegliwości i odżywiamy się o wiele bardziej świadomie, niż wcześniej.

A czy zdarza się czasem, że ktoś reaguje niechęcią  na to, że jesteście na takiej diecie  i daje wam odczuć, że jest to rodzaj fanaberii?

Oczywiście nie raz, ale to mnie nie dotyka to jest tego kogoś, a nie moje. Ktoś mi powiedział kiedyś, że bardzo dobrą odpowiedzią na takie ataki sceptyków jest powiedzenie, ale mi to sprawia radość.  W tym momencie na temat diety swojej mogę tak powiedzieć, że mi to sprawia radość, bo kiedy widzę jak moje dziecko je kanapkę i ten chleb jest z kaszy gryczanej i ryży, nie karmię go pszenną bułą bezwartościową to po prostu się cieszę. To dla niego jest normalne. Jest otwarty na smaki . Ma bardzo szerokie menu jak na 4 latka. Próbuje nowych potraw. Czasami oczywiście ma opory jak każde dziecko, ale daje mu to co  dla mnie jest mądrym wyborem. Takie gotowanie i jedzenie jest dla nas normą. To są nasze nawyki żywieniowe, a nie dieta wymagająca poświęceń.

Co znajduje się na Twojej zdrowej półce?

Kasza jaglana, kasza gryczana niepalona, bo na nich bazuje. Masło klarowane. Miód nawłociowy. Mąka kukurydzania. Orzechy nerkowca, które zmielone zastępują śmietanę. Oleje, które robię sama. Zaczęłam ostatnio używać prasą do robienia olejów Vitaway. Przygoda zaczęła się dosyć niefortunnie od oleju z orzechów włoskich. Nie wyszedł ten olej zupełnie i dosłownie. Dopiero po próbie doczytałam, że orzechy muszą być rozdrobnione i podprażone. Później zrobiłam olej z siemienia lnianego i tutaj pełen sukces. Wyszedł smaczny i wiem, że robię zdrowy, w niskiej temperaturze, świeży olej.

Czy masz jakieś sprawdzone sposoby na planowanie zdrowych posiłków?

Ja nie lubię planowania. Jestem tu i teraz. Otwieram lodówkę, myślę na co mam ochotę i wtedy kombinuje co z tych produktów można przyrządzić. Nie lubię wyrzucać i marnować jedzenia. Jak coś mi zostaje to lubię przetworzyć na kolejną potrawę. Jaglanka mi tutaj bardzo pasuję, bo odkąd przeczytałam w książce Smakoterapia Iwonki Zasuwy, że jaglankę można ugotować i wstawić do lodówki i przez 3 dni jest dobra. Mimo, że przygotowanie jaglanki nie jest długie bo 8 minut plus wcześniejsze podprażenie i tak jest to dla mnie wygodne mieć ją już w lodówce. Tymkowi przygotowuje tak jaglankę jak on lubi. A sobie podgrzewam na maśle klarowanym i dodaję co mi się tam podoba garść szpinaku czy jarmużu, kiełki, pomidor suszony, czarny sezam.

I to na śniadanie?

Tak. Uwielbiam.

Myślę, że część z nas ma problem z przygotowywaniem śniadań na ciepło, które są wytrawne.  

U nas te na słodko nie wychodzą dlatego, że mój mąż nie toleruje śniadań na słodko. Dla niego słodkie jedzenie to deser. Natomiast śniadanie, obiad i kolacja preferuje wytrawne. I ja przy Bartku nauczyłam się też tak jeść. Czasem przygotowuję sobie tosty z miodem czy konfiturą, ale sporadycznie. Przyzwyczailiśmy się wszyscy do wytrawnych śniadań. Ewentualnie na drugą część śniadania Tymek dostaje wafla z miodem lub płatki z napojem roślinnym.

Czy możesz polecić jakieś swoje nawyki, który stosujesz codziennie i dzięki nim lepiej się czujesz?

Pierwszy zaczynam dzień od ciepłej wody i tak już piję od 3 lat. Zaleciła mi to moja akupunkturzystka. Dzięki niej to wprowadziłam i stosuje regularnie. Trudno mi sobie wyobrazić inny poranek. W ciągu dnia też popijam ciepłą wodę. Po drugie nie jem słodyczy jak już to bardziej suszone owoce, orzechy, sezamki, gorzka czekolada. Ostatnio dołączyła do zestawu nawyków poranna medytacja. Uczę się jej powoli, ale już wiem, że to ze mną zostanie. Jest mi z tym bardzo dobrze. Ćwiczę jogę. I ostatni, ale nie wiem czy nie najważniejszy. Teraz mam też taki czas, kiedy analizuje swoje mechanizmy, schematy reakcji, które są zakodowane chyba u każdego z nas. Staram się je wyłapywać. Kiedy analizuje je i uda mi się je namierzyć to próbuje je uwolnić. Ważne jest dla mnie żeby żyć świadomie i nie powielać tychże schematów tylko z nich wychodzić. Przede mną pewnie długa droga, ale cieszę się, że przynajmniej już na niej jestem 😉

Co myślisz o takiej teorii, że jemy nie tylko jedzenie, ale i emocje?

Za każdym razem gdy obieram marchewkę myślę o tym. 😉 To jest trochę jak z tym, że niektórzy mają lekką rękę do kwiatów i te rośliny im piękne rosną. Skoro my się składamy z ponad 80 % z wody i jesteśmy energią, to wszystko się zgadza. Jak ktoś daje kwiatom swoją serdeczność, to dostaje to podziękowanie, tą dobroć od roślin. Ja wierzę w moc energii. Jest to dla mnie racjonalne i intuicyjnie chce temu poświęcić dużo czasu w swoim życiu. Wejść w tą sferę i nie zaniedbywać jej. Tak samo jest z naszym zdrowiem, że mamy ogromny wpływ na to, co się dzieje w naszym życiu, w nas i wokół nas. Podobne przyciąga podobne, a myśli niosą energię i jej moc. Dlatego chce iść w tą dobrą stronę, w kierunku radości i zdrowia, spełniania i sukcesu w różnych dziedzinach. Miałam taki czas kiedy myślałam, że wiele rzeczy nie zależy ode mnie i weszłam w rolę ofiary, a teraz chce dojrzale i świadomie żyć. Brać odpowiedzialność.

To co mówisz skojarzyło mi się trochę z Agnieszką Maciąg, od takiej osoby, której było trudno sprostać oczekiwaniom ludzi, którzy byli dookoła niej do kogoś kto jest bardzo świadomy siebie i tego co jej służy.

Myślę, że miałyśmy w pewnych aspektach bliźniaczą historię. Bo obie byłyśmy poddane ocenie publiczności i obie musiałyśmy skonfrontować się z własnymi emocjami i cierpieniem, wynikającym z niezgody, a tak naprawdę z ego. Agnieszka Maciąg jest w moich oczach spełnioną i szczęśliwą kobietą, która odbyła podróż w głąb siebie i sama stworzyła w swoim sercu i w swoim życiu piękną przestrzeń. Jej historia jest dla mnie dowodem na to, że jakość naszego życia, również tego wewnętrznego, które determinuje pozostałe płaszczyzny, jest zależna tylko i wyłączenie od nas. Myślę, że dzięki temu co robi i czym się dzieli, daje moc wielu kobietą. Sama jestem w tym gronie i jestem jej za to bardzo wdzięczna.

Wiem, też, że angażujesz się w różne projekty, które promują taką dobrą zmianę. Jakbyś mogła powiedzieć o tym kilka słów.

Temat odżywiania zaczyna się w mojej głowie od niemowlęctwa kiedy dziecko jest karmione piersią. Wiele z nas ma piękną szansę karmić dziecko własnym mlekiem i warto ten fakt wykorzystać. Mam wrażenie, że czasem mleko modyfikowane jest za szybko wprowadzane i nadużywane. Zaangażowałam się w związku z tym, gdy mój synek miał kilka miesięcy, w akcję Karmię Swobodnie. Organizatorką i inicjatorką były Anna Matuszczak z Koszulove i wspaniała doula Julita Hypki. Ta akcja miała na celu propagowanie karmienia piersią i bycie wsparciem dla kobiet, które chcą karmić piersią dłużej. Często artystycznie wspomagam wydarzenia związane z świadomym odżywianiem. Śpiewałam w zeszłym roku na imprezie Veggie. Blisko mi jest do Kasi Gubały, dzięki, której już wiele razy uczestniczyłam w różnych warsztatach na których promuje się zdrowe odżywianie i nawyki żywieniowe i kuchnię vege, a kuchnia roślinna jest mi bliska. Ostatnio w Art Hotelu we Wrocławiu było wydarzenie, które miało na celu stworzenie ciekawego i zdrowego menu dla dzieci. Podczas tej akcji przedstawiono wyniki ich badań i podczas warsztatów testowaliśmy nowe menu. Takie akcje pokazują jak w łatwy sposób możemy zamienić np. makaron pszenny na makaron ze strączków i dać swojemu dziecku bardziej zbilansowany posiłek. Od wielu lat angażuję się w rozmaite akcje i koncerty charytatywne. Odkąd zadebiutowałam na scenie, było ich już naprawdę bardzo dużo.

To na koniec jeszcze raz dlaczego warto się zdrowo odżywiać?

Chyba najprościej – bo jesteśmy tym co jemy…

Dziękuję za piękną i szczerą rozmowę o dobrym życiu.

Fot: Emey Studio Aleksandra Macewicz

Te produkty kupisz w naszym sklepie:

Może Ci się również spodoba

10 komentarzy

  1. Maja pisze:

    Fantastycznie, że coraz więcej popularnych osób szczerze i bez zadęcia dzieli się tym, co dla siebie odkryły. Żyjemy w zwariowanym świecie i trzeba się nauczyć w nim żyć inaczej, niż robili to nasi przodkowie. Po swojemu:)

  2. Bardzo ciekawy wywiad. Teraz tak sobie myślę, że coraz większą uwagę przywiązujemy do tego co jemy w domu, ale także na mieście.

  3. swiat karinki pisze:

    Pamiętam ją jeszcze z Idola, i fajnie jest móc poczytać o jej spojrzeniu na życie

  4. Karolina pisze:

    Piękna i szczera rozmowa <3 U mnie również wszystko zaczęło się od zmiany diety na wegetariańska, potem zmiana pracy, powrót do swoich pasji i marzeń. Życie to piękna podróż w głąb własnego wnętrza <3

  5. Joanna pisze:

    Bardzo pozytywne podejście, daje motywacyjnego kopa 🙂

  6. blogierka pisze:

    A mi nie daje spokoju, skąd kojarzę tą osobę. Jakiś talent show?

  7. Zawsze warto się zdrowo odżywiać, ale moim zdaniem nie należy też przesadzać – wszystko jest dla ludzi, byle z umiarem.

  8. agata pisze:

    Teraz na pewno coś zmienię w swoim życiu

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *